Patrzysz nisko i spojrzenie srebrne
oczu twoich jest radosnym światłem
w drodze naszej odmierzanej sercem
jak księżycem. Puszyste od wiatru
płyną drzewa przed nami pod powietrza nurt,
wieczór jak dno studni mały jest i lśniący
i głów naszych w gałęziach kołyszą się kolce,
i pył roślinny wstaje u znużonych nóg.

Niejeden dzień, niejedno słowo
mamy za sobą w drodze naszej
i kędzierzawy w górze obłok
jak piana morska zna już krok,
co mijać chce i być żelaznym,
a ciągle jak łodyga miękka
gnie się, gdy wiatru rączy prąd

uderza nagle. Żył zatoki
na skroniach słona krew porusza
i nie ma miejsca już na laur,
choć piorun spada, bronie grają
i śpiew podnoszą młode usta.
I piórem ptasim ogień lśni się
ponad wzorzystym snem człowieka.

I nas splecionych jak uściskiem
spojrzeniem mocnym - niesie wiernie
przez trudny dzień, oporne słowo,
gdzie sen otacza jak ramieniem
i bezimienna ziemia lekka
wydaje kwiat spryskany sercem.


Jak odnajdziesz mokrą nutę w kropli głosu?
Masz usta złożone do snu,
a tu próchno świeci w oczach, w kwiatach ognie -
Skrajem jawy uciekać musisz,
bo się zgubisz w ostrych liliach, nie powrócisz,
bo w jeziorze stopisz włosy i sen zmoknie.

Jak odnajdziesz mokrą nutę w lustrze nowiu?

Masz usta złożone do snu,
a tu sieć, a tu mróz, a tu blask -
Blask łzę rzeźbi i różową siecią łowi,
nie chodź w lilie - jesteś boso,
wróć się jeszcze, sen rozgarnij póki czas.

Czy odnajdziesz, czy zrozumiesz, że jej nie ma?
Każda nuta sięga dna, a najgłębsza - mokra,
syczy próchno, oczy pali, w kwiatach blask,
zasłoń oczy, kwiaty uzdrów - bo cię ziemia
snem ominie, strąci w lej i zamieni w kroplę.

Daj się baśni poprowadzić, gdzie na spodzie kule gniazd,
gusła w pąkach, sine ryby jak wieczornych świateł nurt,
trzciny lękiem wędrujące pod melodię wody bór -
każ się baśni poprowadzić, a wzorzysta będzie baśń -

Może nie wiesz, pewnie nie wiesz, jest w jeziorze zwierz -
Kiedy staniesz kruchą twarzą nad kielichem lilii,
odwróć skronie - ogień pryska, więc nie próbuj się pochylić,
bo nie wrócisz, bo pod stopą próżnia zamiast mostu,
a to woda, tylko woda - a gdy weźmie, już nie odda -
może nie wiesz, pewnie nie wiesz:
masz usta złożone do snu.

Zwierz ma kudły z długich wierzb, a na grzbiecie plamkę,
nie wierz nutkom, nawet tej, co ma skrzypki blade -
Skrzyp po fali, skrzyp po rzęsach i w jezioro ciężka łza
pada z pluskiem, łuski wodzi, sen zamyka, gasi blask -

Skrajem jawy uciekaj, uciekaj,
bo zwierz z toni odmyka powieki -

nie odnajdziesz, bo głęboko, bo bez dna.